Zaczarowana drynda, albo duch naszych czasów
Karetka pogotowia, jak nakazuje obyczaj, zaprzężona w cztery rącze cuganty, miała, oprócz kogutka, przynitowane bezpośrednio do pleców woźnicy na koźle, dwa firmowe znaki dwóch kompatybilnych firm.
Jeden, to zakład pogrzebowy i wówczas jeździ stępa, świadcząc karawanowe usługi, drugi, to Hurtownia Sakramentów Małżeńskich. Wtedy zjawia się serwisowy łazęga, by zamontować turbinę z przyświstami i wówczas pojazd pędzi rysią, a w zależności od ładunku, woźnica zmienia wyraz twarzy.
Jeżeli zaś chodzi o pasażerów: ma się pewność, że im cała ta komedia powiewa, że gdyby było na odwrót, też by było niczego.
  • Autor notki: Marek Jastrząb
  • 10 sierpnia 2012, 15:59:27
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się