Akademickie dylematy

Autor: Marek Jastrząb, Gatunek: Proza, Dodano: 21 stycznia 2018, 16:53:13

Są prawa sezonowo słuszne. Precyzyjne na krótko. Żeliwne, acz nie żelazne. Kruche, łamliwe i jakże wygodne w dowolnej interpretacji. Prawa uzależnione od politycznego klimatu.

 

Zapełniają podręczniki, kodeksy, monitory, tomiszcza principiów, nakazów i nieopublikowanych rozporządzeń. Modyfikują, przeinaczają, interpretują i ogłupiają ludzi dowodząc, że Ziemia jest częścią Imperium nazywanego Polska.   

 

Z lubością dzielą ludzi wedle służebnej służalczości. Dokonują podziału na  tych, co mają plastyczny charakter, oraz takich, jak ja, których należy zmielić na otręby.

 

Tu opada mnie czkawka zastrzeżeń i ogarnia refleksyjny nastrój. Jakby zawierucha sofistycznych myśli, a w sumie – makiawelski taniec z wątpliwościami: czy zdołam  dotrzymać im pola i czy jest ktoś nie posiadający miedzianego czoła, kto byłby w stanie postępować zgodnie z nim?

 

Toteż zadaję sobie pytanie: czy zawsze i wszędzie kanony te są możliwe do przestrzegania?

 

A jeżeli ktoś ich przestrzega, to jak go nazwać? Jak określić, kim jest? Rygorystą, czy zaślepionym pętakiem?

 

Bo, jak miecz Damoklesa wisi nade mną pewnik: prawa nieprecyzyjne są podatne na wyginanie. A co to za prawo, które jest z plasteliny? 

*

Przytoczę najczęściej łamane:

Nie zabijaj.

Znaczy to nie zabijaj nigdy. Lecz kiedy się zastanowić, wymóg ten jest nierealny.

Powiedzmy, że jako sędzia mam wydać wyrok w sprawie wielokrotnego mordercy.

 

Zabił całą rodzinę, a zanim tego dokonał, pastwił się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Z czego był dumny, z lubością zagłębiał się w detale swojej zbrodni, a w swoim ostatnim słowie rzekł, iż gdyby dano mu szansę, zrobiłby to jeszcze raz, bo kocha uchechłać komuś pół ryja przed zmówieniem paciorka.

 

Nie kradnij.

Znaczy to nie kradnij WCALE. Jednak: jeśli nie kradniemy samochodów, rowerów i sakiewek, to czy możemy mówić, że jesteśmy uczciwi? A co z internetowym oprogramowaniem, co z piractwem płytowym lub beztroskim wynoszeniem z pracy różnych materiałów biurowych?

 

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.

Czy mam kochać mordercę mojej rodziny, pedofila gwałcącego moje dziecko, faceta, który z dzikim entuzjazmem  życzy mi śmierci, bo dowiedział się, że mam raka?

 

Żyjemy w społeczeństwie. Maniacy bezhołowia, mordercy i gwałciciele, dewianci, kibole i kidnaperzy, żyją poza nim. Są na marginesie dla szubrawców. Nie są ludźmi. Nie są moimi bliźnimi; gardzę nimi jako i oni - mną.

 

 

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się