Kraczydła

Autor: Marek Jastrząb, Gatunek: Proza, Dodano: 07 sierpnia 2012, 09:50:10, Tagi:  krytycy

Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej.

Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, bo każdy ptaszek miał swoją prywatną gałąź, konar z podsłuchem przebranym za dzięcioła. Teraz, jak wszyscy, mamy sublokatorów. Im kto wcześniej zaczyna zawodzić, tym prędzej  wywrzeszczy sobie  większą  substancję odpoczynkową – tego też co rychlej przenoszą aż pod koronę drzewa, gdzie przewidziano dla namolnych większe metraże, znośne warunki, istne raje.

Z czasem i dla nich wprowadzono szlaban na kłapanie dziobem. Kto został przyłapany na lamentowaniu bez zezwolenia i pytlował na dziko, tracił prawo do  stałego zasiedlania gałęzi. Z punktu dostawał skierowanie do bajora na zadupiu i tam, do upadłego, mógł  zajmować się roszczeniami. Niewielu więc było chętnych do oficjalnego kręcenia dziobem.

Ten, co pomstował po cichu i na pół gwizdka, bez uprzedzenia zostawał odgórnie doceniony i mógł dopraszać się podciągnięcia pod ulgowy przepis gwarantujący możliwość zasiedlenia całego drzewa. Wtedy wywyższał się na swojej powierzchni, puszył się, szarogęsił i kokosił ze swoją metrażową pomyślnością, aż wszystkich przestrzennie upośledzonych za mocno kłuło to w oczy i nie było wyjścia:   musieliśmy przywołać go do porządku i, dla przykładu, walić go w cztery litery, by nabył ogłady.

A cały ten galimatias z zagęszczeniem powstał z powodu wron; wrony od zamierzchłych czasów żyły w opozycji do logiki:

a)

opowiadały się za demokratycznym znoszeniem jaj,

b)

zawzięły się na nas złośliwie postanawiając przekształcić się w liczebniejsze  stado i zajęły się nauczaniem śpiewu.

Komentarze (8)

  • Alić to nie wrony, tylko gawrony, mospanie. Wrony to arystokracja. Mają osobne rezydencje.

  • Rozdziobią nas kruki, wrony... no i gawrony?

  • Od aluzju aż gęsto, panie Marku.

  • Pani Wando!

    Według SJP rodzinka krukowatych, w skład której wchodzą wrony: «Corvus corone, ptak z rodziny krukowatych, wszystkożerny, występujący w kilku gatunkach, z których jeden (wrona siwa), odznaczający się upierzeniem popielato-czarnym, występuje od Łaby na wschód aż w głąb Azji» , a także gawron, kawka, kruk, sroka. O gawronach SJP (SŁOWNIK JĘZYKA POLSKIEGO) mówi: «Corvus frugilegus, pospolity ptak z rodziny krukowatych, o ostrym, silnym dziobie, upierzeniu czarnym z połyskiem fioletowym, wszystkożerny, gnieździ się gromadnie na drzewach, zamieszkuje Eurazję. Nie mówi natomiast o społecznym pochodzeniu, a zwłaszcza o rzekomej błękitnej krwi niejakich wron. Więc nie wiem, roztomiła acanko, skąd to przekonanie.

  • Bo miewam w ogrodzie gniazda wron. Zawsze tylko jedno. Pobratymcy są dużo dalej, gdzieś po drugiej stronie Świdra. To zrozumiałe, bo to drapieżne ptaki, nie żywią się byle czym jak pospólstwo gawronów.
    Ale to nic wobec nieustraszonej sroki.

  • A kwiczoły? Pytam, bo u nas w Kielcach żyje trochę tych ptaków w bliskim sąsiedztwie ludzi.

  • To chyba nie krukowate. Urocze i roślinożerne sójki należą bodajże do krukowatych. W tym ukladzie to byliby wszelcy artyści.

  • nie każdy uroczy jest artystą. I na odwrót. Weźmy takiego Dickensa.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się